Dlaczego trening nie daje efektów od razu?


Nauka dowolnej umiejętności rządzi się pewnymi, uniwersalnymi prawami. Intuicyjnie może się wydawać, że jej rozwój odbywa się w sposób regularny, wręcz liniowy (każda godzina treningu to zauważalny wzrost umiejętności).


Jest to jednak mylnie wrażenie. George Leonard w swoje książce “Mastery” opisał uniwersalny wzorzec nauki kompetencji. Wskazał on, że zmiany w umiejętnościach zachodzą w sposób skokowy z elementami wzrostów, płaskowyżów (tzw. plateu) i spadków. 



Kiedy zaczynasz ćwiczyć coś nowego, problem pojawia się już na samym początku: trenujesz, czas upływa, a oczekiwanych umiejętności jak było, tak nie ma. W tym momencie bardzo wiele osób odpuszcza. Skoro nie ma efektów, to znaczy, że się nie nadaje i daje sobie spokój.

Część osób ma to szczęście, że kiedy zaczyna swoją przygodę z daną dziedzinę, od razu pojawia się u nich WZROST (nr.1 na wykresie). Jednak niezależnie od tego jak wyglądał twój początek, jest pewne że nadejdzie faza SZCZYTU (nr 2), która bardzo szybko przechodzi w fazę SPADKU (nr 3). W tym miejscu bardzo ważne jest, aby mieć świadomość, że spadek tyczy tylko się względem szczytu i najczęściej jest spowodowany dołączeniem kolejnego, nowego elementu nauki danej umiejętności.

Dla przykładu, jesteś piłkarzem i twoją mistrzowską umiejętnością mają stać się rzuty wolne. W pewnym momencie stwierdzasz, że celny strzał w okienko bramki z 20 metrów nie stanowi dla ciebie trudności. Robisz to w sposób naturalny, bez większego wysiłku umysłowego. Tym samym dorzucasz kolejny element w postaci muru z pięciu zawodników.

Obciążasz w ten sposób swój umysł nowym zadaniem, które wymaga od ciebie maksymalnego skupienia, nowych prób i wprowadzenia na bieżąco korekt w sposobie oddawania strzału.

Zadanie to może być frustrujące i wyczerpujące pod każdym względem, niemniej jest to dopiero wprowadzenie do najgorszego poziomu ze wszystkich czyli tzw. PŁASKOWYŻU (nr 4). Jest to okres, kiedy przez dłuższy czas nie widzisz efektów swojej pracy. Co więcej, ciągle pamiętasz wspaniały czas wzrostu i zaczynasz się zastanawiać co stało się z tym zawodnikiem sprzed miesiąca.

W tym okresie jesteś najbardziej podatny na spadek zaangażowania na treningach („po co się starać, skoro i tak nie ma efektów”) i spadek pewności siebie („jednak nie jestem taki dobry, jak myślałem”). Jeśli masz wątpliwości, przeanalizuj sobie swój plan treningowy. Jeśli spełnia on jego warunki “celowego ćwiczenia”, BĄDŹ CIERPLIWY ( więcej na ten temat w poście Przestań przejmować się talentem! Poznaj 8 zasad perfekcyjnego treningu ).

Tak naprawdę, płaskowyż nie jest okresem, w którym nic się dzieje, wręcz przeciwnie. W tym okresie następuje integracja umiejętności na głębszym poziomie twojego mózgu. Elementy, które na razie wykonujesz świadomie i w pełnej koncentracji ulegają automatyzacji, i już niedługo twoje ciało będzie je wykonywać niejako bez twojego udziału.

Na tym właśnie polega mistrzostwo i słynny stan „przepływu”. Rzeczy dzieją się same, a twoje zintegrowane umiejętności same z ciebie „wypływają”. Twoja wytrwała, ciężka praca wkrótce zaowocuje kolejnym WZROSTEM (nr 5) i cały cykl będzie się powtarzał w nieskończoność.

Na każdym z etapów czekają na ciebie zagrożenia i każde mają swoje prawa. Do najczęstszych PUŁAPEK należą:

- „Najlepszy w szkole”, czyli zaprzestanie rozwoju na poziomie umiejętności , który zapewnia nam pewną przyjemność, pewną lokalną sławę oraz pewne poczucie komfortu wynikające z pozostania w tym co znamy. Dotyczy to zwłaszcza młodych zawodników, którym wyróżniając się na tle rówieśników, w pewien sposób „uzależniają się” od takiego stanu rzeczy. Zamiast stawiać sobie nowe wyzwania, chcą utrzymać „status quo”.

- „Słomiany zapał”, czyli ciągłe zaczynanie czegoś nowego. Jego najczęstszą przyczyną jest brak cierpliwości na etapie płaskowyżu. Jeśli chcesz być w czymś wyjątkowy, musisz poświęcić temu całą swoją energię. Sekret mistrzostwa polega na skoncentrowaniu się na tej jednej rzeczy, którą będziesz doskonalił dzień po dniu. Zanim się obejrzysz, dni zamienią się w miesiące, a miesiące w lata. Ci którzy wytrwają w swojej dziedzinie, pozostawią całą stawkę w tyle.

- „Zaklinacz czasu”, czyli próby przyśpieszenia wzrostu poprzez nadmierne forsowanie organizmu. Zdecydowanie jestem zdania, że kluczem do sukcesu jest ciężki i długi trening, jednak musisz mieć w sobie refleksję, czy dajesz sobie wystarczająco czasu na regenerację. Nic tak nie potrafi podciąć skrzydeł jak kontuzja. .Do sukcesu prowadzi bardzo wyboista i długa droga, jednak nie warto iść na skróty.

-„Nie nadaję się”, czyli przekonanie, że brak efektów wynika z trwałej niezdolności do rozwoju. Moim zdaniem, jest to najczęstsza sytuacja występująca u sportowców. Kiedy sytuacja nie idzie po twojej myśli i wyniki odbiegają od założeń, zaczynasz podkopywać swoją wiarę w siebie. Obserwujesz osoby, którym się wiedzie i szukasz w nich trwałych cech, których rzekomo tobie brakuje. Taka postawa stawia cię pod ścianą i zabiera kontrolę nad biegiem wydarzeń. Zamiast tego, powinieneś jeszcze raz zastanowić się nad swoim treningiem i spróbować coś zmienić.

Mam nadzieję, że dzięki tym informacjom spojrzysz na swój trening z nieco innej perspektywy.

Autorem artykułu jest Wojciech Pytlarz - Trener mentalny. www.TreningMentalny.pl

4 komentarze:

  1. Świetny artykuł , bardzo dobra motywacja i pokaz odpowiedniej drogi dla sportowca. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  2. Cierpliwość w dążeniu do określonego celu to bardzo ważna cecha. W połączeniu z ciągłą motywacją na pewno można osiągnąć sukces.

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy może być sportowcem ale tylko niektórzy zostaną dobrymi sportowcami, którzy swój sukces osiągneli ciężką pracą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam,

    Wsparcie, systematyczność i praca nad pokonaniem własnych słabości to jedne z najpotrzebniejszych kwestii dla młodego sportowca. Obserwując orliki widzimy różnice między jednostkami. Te najlepsze po meczu i strzelonych kilku bramkach idą do domu na kolację, te słabsze często zostają i grają dalej. Często sami ze sobą.
    Inwestycja w czyjeś umiejętności to najprostsza droga, ale czy nie warto inwestować w czyjaś ciężką i systematyczną pracę nad samym sobą?

    Kupić mały oszlifowany już diament czy spróbować oszlifować ten nieco większy?

    Pozdrawiam!



    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz jest dla mnie bardzo cenny. Jednakże bez zastanowienia usuwam wszelkie reklamy oraz spam.